«

»

kwi 24 2014

Marek Krajewski: „Festung Breslau”, „Erynie”

 

fb

eryniePięknego czwartkowego popołudnia, spotkałyśmy się aby porozmawiać o kryminałach. Na tapecie był Krajewski: Festung Breslau i Erynie. Pierwsza z cyklu o Wrocławiu, druga z serii „lwowskiej”. Wysmakowane literacko, dopracowane w każdym calu, po prostu perełki. Świetnie, że Marek Krajewski – filolog klasyczny, wziął się za pisanie kryminałów. Ten lekceważony gatunek ma doskonałego przedstawiciela, który podnosi jego rangę.

 

Obie książki wywołują gęsią skórkę na plecach, a zbrodnie przyprawiają o odruch wymiotny. Atmosfera jest gęsta i mroczna. Czytając czujemy obrzydzenie i wstręt. Ale nie możemy się oderwać, chcąc doznać olśnienia i odkryć kto jest tym ohydnym zbrodniarzem i dlaczego to zrobił. Autor ma niesamowity dar ukazania akcji i bohaterów swych powieści w plastyczny sposób. My po prostu widzimy te sytuacje, czujemy smaki i zapachy. Słyszymy dźwięki.

 

Główni bohaterowie, komisarze policji: Eberhardt Mock z Wrocławia i Edward Popielski ze Lwowa, to niezbyt przyjemne typy. Są antypatyczni wręcz. Za to bardzo skuteczni w prowadzeniu śledztwa.

 

Bohaterem kryminałów Krajewskiego są także miasta: Wrocław i Lwów. Ich przedwojenna i wojenna historia. Wielkość i upadek. Piękno i zniszczenie.

 

Dla miłośników kryminałów i dobrej literatury!